Dziś po dłuższej przerwie otworzyłem inkedina. W skrzynce odbiorczej czekało na mnie ponad 100 nieodebranych wiadomości. Mam poczucie, że to niegrzeczne, nie odpowiadać na wiadomości, zupełnie jakby SPAM w skrzynce email niczego mnie nie nauczył. Zabrałem się więc do czytania. 2 reklamy. 5 ofert. 3 znaczące wiadomości. 3 prośby o pomoc. 87 gratulacji z okazji nowej pracy…

Wiem, że to na własne życzenie, bo trzeba było aktualizując profil NIE INFORMOWAĆ sieci. Niemniej po meczącym przeklikaniu przez stos wiadomości bez znaczenia, od ludzi, którzy ledwie mnie znają, doszedłem do wniosku, że skoro nie chcę otrzymywać takiej komunikacji, to zacznę, od niewysyłania takich wiadomości. Was też o to proszę, zwłaszcza, gdybyście mieli pisać do mnie.

Skąd się to bierze? To prawdopodobnie efekt styku systemu automatycznych podpowiedzi komunikatora linkedin i dobroduszności wielu z nas, którzy chcą drugiemu człowiekowi zrobić coś miłego. Kiedyś sam myślałem, że taki zautomatyzowany system komunikacji, może być fajną sprawą. Dziś sądzę, że to niepotrzebny krok w kierunku dehumanizacji kontaktu. SMS czy wiadomość w komunikatorze to przekaz dość błahy, ale wiadomość automatyczna, wysyłana jednym kliknięciem, ma wartość ujemną, bo i wysyłający i odbiorca wiedzą, że to komunikacja na odwal, która zabiera niepotrzebnie czas, bez pogłębiania relacji.

Na koniec przytoczę historię z mojej firmy, która obrazuje wartość tego rodzaju komunikatów i jak się one mszczą. Kilka lat temu bardzo zależało mi na udziale mojego zespołu w spotkaniach networkingowych. W związku z tym napisałem poruszającego, osobistego SMSa z zaproszeniem i wysłałem do jednej z osób. SMS spodobał się jej tak bardzo, że przyjęła zaproszenie na wydarzenie, mimo, że było na ostatnią chwilę i mogło sprawić jej niewygodę. Zachęcony sukcesem, wysłałem tego SMSa do innych. Ludzie najpierw byli ujęci osobistym charakterem wiadomości i zaproszeniem, a potem zaczęli sobie mówić, że Maciek osobiście ich zaprosił… czar prysł. Sporo osób przyszło na wydarzenie, ale byli i tacy, którzy nie dość, że nie przyszli mimo wcześniej deklarowanych chęci, ale wręcz mieli mi za złe takie zachowanie. Nie muszę mówić, że porzuciłem tę praktykę.

W dzisiejszych czasach cierpimy na nadmiar komunikatów. Wszyscy. Ślubuję nie odzywać się do Was jeżeli nie będę miał czegoś dobrego albo ważnego dla Was. To mój prezent dla wszystkich na dzień dziecka. Zastanówcie się, czy i Wy nie chcecie zrobić światu takiego prezentu?