Nie taki diabeł straszny jak go malują

Zanim opowiem jak walka z optymalizacją może niszczycielsko wpływać na gospodarkę warto wspomnieć jak rozumiem i jakie według mnie źródła ma optymalizacja podatkowa. Optymalizacją podatkową można nazwać właściwie każde legalne działanie, zmierzające do zmniejszenia obciążeń fiskalnych transakcji, przedsiębiorstwa, osoby. Jako taka jest zdroworozsądkową reakcją obronną ze strony obciążanego względem próby obciążenia go ponad absolutne dopuszczalne minimum.

Powszechne rozumienie tego terminu jest jednak znacząco węższe i zazwyczaj używa się go w odniesieniu do balansujących na granicy prawa i etyki praktyk, a politycy demonizują optymalizację dorysowując jej wampirze kły i sugerując jakoby ten, który optymalizował, zabierał coś pozostałym, podczas gdy prawda jest zgoła inna – optymalizacja to realizacja prawa do obrony koniecznej przed opodatkowaniem w ramach panujących zasad.

W mojej optyce, wampirem w tej relacji są raczej różne agendy podatkowe i parapodatkowe, próbujące opodatkować każdy przejaw aktywności nielicznych aktywnych, w imieniu interesu licznych mniej aktywnych.

Piekło jest wybrukowane dobrymi intencjami

Intencją walki z optymalizacją podatkową jest szczytna idea skuteczniejszego dzięki uszczelnianiu systemu podatkowego finansowania państwowych, a więc naszych wspólnych przedsięwzięć o charakterze społecznym, kulturowym, obronnym. Wielu wyraża opinię, że ten cel uświęca środki, cofając się etycznie 500 lat do przemyśleń włoskiego twórcy Niccolo Machiavellego i w tych środkach nie przebiera.

Optymalizacja oczami fiskusa wczoraj i dziś

Fiskus miewał w Polsce różne okresy. W ostatnich latach zdawał się coraz częściej działać według zasady, że co nie jest zabronione jest dozwolone i stronić od gangsterskich praktyk lat 90 XX wieku. Podatki zaczynały wyglądać jak uczciwa gra, w której fiskus próbował pobrać jak najwięcej a podatnicy starali się zapłacić jak najmniej i najczęściej obie strony przestrzegały zasad..

Ostatnie zmiany w obszarze zasad poboru, kontrolowania stawek i konsekwencji niepłacenia podatków zmierzają w kierunku sytuacji gdy cel będzie uświęcał środki, a urzędnicy nie cofną się przed żadną niegodziwością by osiągnąć cel polegający na “nakryciu” podatnika.

3 poziomy skutków walki z optymalizacją

To “nakrywanie” w krótkim horyzoncie doprowadzi do nieznacznego zwiększenia wpływów budżetu. W dłuższym horyzoncie walka z optymalizacją doprowadzi w zależności od zakresu i intensywności opresji do skutków w postaci odpływu podatków przedsiębiorców do innych krajów, przy dalszym nacisku, do odpływu konsumpcji przedsiębiorców do innych krajów a na koniec do odpływu aktywności ekonomicznej przedsiębiorców do innych krajów.

Utrata wpływów podatkowych z działalności przedsiębiorcy to pierwszy symptom działania walki z optymalizacją – przedsiębiorcy, dotychczas płacący podatki w Polsce, w obliczu nadmiernej opresji korzystają ze swobody jaką daje unia europejska i tworzą struktury, które większość swojej działalności opodatkowują poza Polską – ta pozornie doniosła sytuacji to raptem WIERZCHOŁEK góry lodowej!

Kolejnym stadium reakcji na represje jest ucieczka z konsumpcją – kupowanie jak najwięcej za granicą, gdzie jest taniej o niższe podatki albo można całość zakupów traktować jako koszty – vide rozliczanie VAT od samochodów osobowych w Polsce. W tym stadium Polska traci nie tylko wpływy budżetowe z podatków ale i impulsy rozwojowe płynące z popytu,który w obliczu takich zmian – maleje!

Wreszcie najczarniejszy scenariusz – decyzja o faktycznej emigracji biznesu w inne miejsce na ziemi. W takiej sytuacji kraj traci nie tylko wpływy z podatków, popyt, ale i zdolność generowania wartości i miejsc pracy! To tej trzeciej fazy obawiam się najbardziej.

Kto na tym przegra

Kto na tym przegra – oczywiście Kowalski i Kowalska. Ucieczka przedsiębiorców zmniejszy podaż i jakość oferowanej pracy, spadek ich konsumpcji pozornie zmniejszy presję popytu i mógłby obniżać ceny, ale w praktyce ten brak popytu zabije wiele firm, pogłębiając skutki ucieczki z działalnością.

Wreszcie krótkoterminowo zwiększone wpływy z podatków zaczną spadać wraz ze spadkiem podstawy opodatkowania, które jest powiązana ściśle z PKB, które na walce z optymalizacja ucierpi!

Gdyby kózka nie skakała

A przecież tego wszystkiego mogłoby nie być, a optymalizacja mogłaby nie istnieć, gdybyśmy tylko, jako Polki i Polacy, uchwalili niskie, proste podatki. Zamiast walczyć z optymalizacją i straszyć i odstraszać przedsiębiorców, lepiej obniżyć i uprościć podatki. Skomplikowane i opresyjne systemy podatkowe służą tylko doradcom podatkowym, którzy szukają bezpiecznych ścieżek przez trujące gąszcze.

Jeden z ważnych segmentów mojego biznesu opiera się na obsłudze podatkowej przedsiębiorców. Wolałbym musieć przebranżawiać firmę i szukać innych produktów niż pomoc w zorientowaniu się w skomplikowanych systemach, gdyby w zamian za to Polska mogła cieszyć się dobrobytem i rozwojem jakie sprowadzają do krajów niskie podatki!